Gdzie jest ta siła?

Wielu angiel­ską Pre­mier­ship uważa za naj­lep­szą ligę na świe­cie. Coś w tym jest bo w ran­kingu UEFA prze­wod­nic­two trzy­mają wła­śnie te roz­grywki. Jed­nak w obec­nym sezo­nie na szcze­blu ćwierć­fi­na­łów Ligi Mistrzów i Ligi Europy mamy tylko jeden angiel­ski zespół. Więc gdzie jest ta siła naj­lep­szej ligi świata?

Gdy we wrze­śniu roz­po­czy­nano fazy gru­powe euro­pej­skich pucha­rów widzie­li­śmy aż osiem klu­bów z Pre­mier­ship. Cztery w Cham­pions League, cztery w Europa League. Naj­trud­niej­sze zada­nie miał Man­che­ster City, który spo­tkał się w gru­pie z Napoli, Bay­erem i Vil­lar­ra­lem. Ale prze­cież gdy popa­trzymy na skład to “na papie­rze” City z grupy nie mieli prawa nie wyjść.

Czy­taj dalej

Więźniowie własnego sukcesu

Nie­wielu doce­niło jego udział w uczy­nie­niu Valen­cii naj­lep­szym klu­bem spoza pro­wa­dzą­cej dwójki. Jeśli nie zasta­na­wiają się nad tym teraz, być może przyj­dzie na to czas w przy­szło­ści  – pisze Sid Lowe w „Guardianie”.

Wszystko ukła­dało się wyjąt­kowo pomyśl­nie. W czwart­kowy wieczór, zanim na zega­rze upły­nęła godzina, wpa­ko­wali do siatki cztery gole; cztery dni póź­niej strze­lili następne dwa jesz­cze przed prze­rwą. Mimo to czwar­tek i nie­dziela zakoń­czyły się dono­śnymi gwiz­dami. Tydzień skoń­czył się bucze­niem i wyma­chi­wa­niem bia­łymi chu­s­tecz­kami. Tym­cza­sem w sali kon­fe­ren­cyj­nej ocze­ki­wano i zasta­na­wiano się. Minęło pół godziny, trzy kwa­dranse, godzina, wię­cej. Kiedy Unai Emery naresz­cie się poja­wił, został zapy­tany o to, gdzie się podzie­wał. Odrzekł, że pre­zy­dent chciał się z nim widzieć, żądał wyja­śnień. To nie mogło dłu­żej  trwać. „To”, czyli kon­se­kwentne prze­wo­dze­nie innej lidze hisz­pań­skiej – tej, w któ­rej mogą rywa­li­zo­wać dru­żyny poza Realem Madryt i Barceloną.

Czy­taj dalej