Valencia najlepsza od lat

Valencia najlepsza od lat

Na początku był chaos – jak zwy­kle zresztą w Valen­cii. Choć Unai Emery w przy­zwo­ity spo­sób dopro­wa­dził zespół do, wyglą­da­nego z utę­sk­nie­niem szcze­gól­nie przez klu­bo­wego księ­go­wego, trze­ciego miej­sca na mecie ligo­wego sezonu 2010/2011, a w swoim debiu­cie w Cham­pions League zapre­zen­to­wał się z co naj­mniej solid­nej strony, nowego kon­traktu nijak nie mógł być pewien. Nie mógł, bo sam żadnej pew­no­ści nie dawał.

Co prawda w cza­sie trzy­let­niego pobytu na Esta­dio Mestalla, a jakże, roz­wi­nął się jako szko­le­nio­wiec nie­by­wale, z ide­ali­sty prze­po­czwa­rzył w fachowca pra­wie pełną gębą, lecz wciąż zda­rzało mu się zawieść. Spo­ra­dycz­nie, ale jed­nak, na wieść o per­so­nal­nych decy­zjach i tak­tycz­nych impro­wi­za­cjach Baska, resztki wło­sów ze swej i tak zafra­so­wa­nej głowy rwać musiał pre­zy­dent Llo­rente, a tak być nie mogło.

Czy­taj dalej